Tottenham czyli ciąg dalszy Angielskiej dominacji.

Artykuł sponsorowany

Po niesamowitym meczu na Anfield Road i zwycięstwie 4 do 0 nad FC Barelona do finału awansował FC Liverpool, przyszedł czas na Tottenham Hotspur. Na taki wynik meczu głosować można było na stronie legalni bukmacherzy.

 Drużyna Mauricio Pochetto dzień później zmierzyła się z rewelacją tegorocznej Ligi Mistrzów zespołem Ajaksu Amsterdam. Za Ajaksem Amsterdam przemawiało przed meczem wszystko. Wynik pierwszego meczu na Wembley (0:1) , kontuzje czołowych graczy Tottenhamu ( min. Harrego Keana )  i dlatego pogromcy Realu Madryt i Juventusu Turyn ( czyli finalistów Ligi Mistrzów poprzedniego sezonu) byli w tym meczu zdecydowanymi faworytami. Zdobyta w pierwszych minutach rewanżu  bramka tylko to potwierdzała.

Pierwsza połowa po bramkach Matthijasa de Ligta i Hakima Ziyecha zakończyła się dwubramkowym zwycięstwem Ajaksu. Oznaczało to trzybramkową przewagę w dwumeczu i prawie pewny awans do finału LM. I to prawie okazało się nie do przyjęcia dla zawodników Tottenhamu którzy już w poprzednich meczach pokazali , że walczą do końca i nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.

Pokazali to w ćwierćfinałowym meczu z Manchesterem City gdzie w ciągu 21 minut padło 5 bramek a mecz mimo przegranej 4:3 dał Tottenhamowi  awans do kolejnej rundy. Ten fantastyczny mecz nie obył się bez kontrowersji bowiem w ostatniej minucie doliczonego czasu gry turecki sędzia Cuneyt Cair nie podyktował rzutu karnego. Po zagraniu piłki ręką w polu karnym przez zawodnika Tottenhamu Fernando Lorente. Sędzia spotkania po długim sprawdzaniu powtórek VAR

Ostatecznie uznał, że karnego nie było. W tym meczu klasą dla siebie w zespole Tottenhamu był Koreańczyk Son który strzelił dwie bramki..

To nie jedyny przypadek walki do końca podejmowanej przez zawodników Mauricio Pochetto. W ostatnim meczu fazy grupoej z FC Barcelona, po fatalnym starcie (porażki z Interem i Barcelną i remis z PSV) zespół wywalczył remis dający awans do fazy pucharowej LM. Decydującą o awansie bramkę strzelił 85 minucie brazylijzyk Luas. Wracając jednak do meczu z Ajaksem po pierwszej połowie stan dwumeczu był dla Tottenhamu fatalny do awansu potrzebował trzech bramek co wydawało się rzeczą niemożliwą.

Wtedy swoja remontade zaczął zespół z Londynu a właściwie jeden zawodnik Lucas Moura. Brazylijczyk w drugiej połowie zaliczył klasycznego hat trica i jego trzy bramki przy braku odpowiedzi Ajaksu dały awans do finału. Po zakończeniu spotkania kibice Tottenchamu, zawodnicy i trener oszaleli z radości a holenderska cześć Amsterdam Arena pogrążyła się w rozpaczy.

Tak więc w bratobójczym angielskim finale LM zmierzy się FC Liverpool z Tottenham Htspur. Stało się to mimo nie najlepszych ostatnio wyników w Premier League ( porażka 0:1 z Bournemouth ) i braku własnego stadionu ( miał być oddany we wrześniu a nastąpiło to ponad pół roku później ). Tak więc przed wielkim finałem Ligi Mistrzów który odbędzie się na stadionie Wanda Metropolitano  w Madrycie 01.06.2019 r. o godzinie 21.oo jedno jest pewne zwycięzcą będzie zespół angielski.

Dodając do tego angielski finał Ligi Europy w którym spotkają się Chelsea F.C. z Arsenal  F.C. można powiedzieć, że europejska piłka w tym roku ma imię Premier League. Dominacja zespołów angielskich w Europie jest niepodważalna i potwierdza tezę prezentowaną przez wielu znawców futbolu, że aktualnie najmocniejszą a zarazem najbogatszą ligą świata jest właśnie Premier League.